eco&more

ŚLINIAK. ZBĘDNY ELEMENT WYPRAWKI?

Śliniak. Kawałek materiału nieodmiennie kojarzący się z małym dzieckiem. Jeden z najbardziej uniwersalnych drobiazgów, który po prostu musi pojawić się w wyprawce. Początkowo można zastąpić go zwykłą pieluszką tetrową jednak szybko taka robocza wersja przestaje wystarczać. Gdy maluch rośnie, rozwija się zdobywa nowe umiejętności, śliniaczek chusteczka również musi ewoluować by nadążyć za potrzebami dziecka.

A po co w ogóle dziecku śliniak?

Żeby było czyste, oczywiście. A w zasadzie, żeby czyste było jego ubranie. W zależności od wieku dziecka śliniak będzie chronił garderobę i wrażliwą skórę Malca przed wilgocią, jedzeniem, sokami, farbami, flamastrami i klejem.

Śliniak dla najmłodszych niemowląt to taka wersja demo. Najczęściej ogranicza się do miękkiej chustki pod szyję. Jego głównym zadaniem jest wchłanianie nadmiaru śliny lub ulewanego pokarmu tak by koszulka pozostała sucha a delikatna skóra, aksamitna, bez śladu otarć i podrażnień. Śliniaczek chustka przydaje się przede wszystkim dzieciom, które intensywnie się ślinią lub ulewają.

Ważne jest by taki śliniak wykonany był z wysokiej jakości materiału o bardzo dobrej chłonności (doskonale sprawdza się bambus, bawełna i mikropolar). Tkanina musi posiadać certyfikat Öko-Tex Standard 100, który daje gwarancję, że jest bezpieczna dla dziecka, nie zawiera szkodliwych substancji, które mogłyby niekorzystnie wpływać na zdrowie malucha. Kolorowe materiały nie powinny zaś (co w przypadku śliniaków ma szczególne znaczenie) farbować pod wpływem potu lub śliny.

W śliniaczku nie bez znaczenia jest sposób jego zapinania. Zapięcie musi być tak zaprojektowane by nie uwierało, nie przeszkadzało i nie stwarzało jakiegokolwiek zagrożenia dla dziecka. Popularne kiedyś troczki nie są najbezpieczniejszym rozwiązaniem. Lepiej sprawdzą się np. rzepy lub napy. Istotne jest by zostały umieszczone w odpowiednim miejscu. Ponieważ kilku czy kilkunastotygodniowe niemowlę głównie leży, zapięcie z tyłu na wysokości karku będzie problematyczne i niekomfortowe dla Maluszka. Lepiej więc by było umieszczone np. na ramieniu.

Już w przypadku śliniaczków dla najmłodszych warto jest zwrócić uwagę także na to czy i jak śliniak można prać. Wbrew pozorom ślina i częściowo strawione mleko pozostawiają plamy tylko nieco mniej uciążliwe niż te po marchewce lub buraczkach. Dobrze, gdy zabrudzenia dają się sprawnie usunąć przy pomocy wilgotnej ściereczki i bez konieczności prania z gotowaniem. Popularne nadal śliniaki bawełniane lub frotte pod tym względem nie wypadają najlepiej. Ceratowe choć czyszczą się błyskawicznie są po prostu nieprzyjemne w dotyku.

Menu a śliniak

Prawdziwy poligon dla śliniaków zaczyna się, gdy dziecko zmienia menu a obok mleka pojawiają się pokarmy stałe. Marchewki, buraczki, pomidorki, musy owocowe itp. smakowitości zanim znajdą się w buzi dziecka zostaną z fantazją rozsmarowane po jej okolicy. Szczególnie wtedy, gdy rozszerzanie diety następuje według metody BLW ang. baby-led weaning, którą można sprowadzić do jednego słowa „samokarmienie”. Nie ma tu miejsca na karmienie łyżeczką i serwowanie zmiksowanych na jednolitą papkę obiadków. Dziecko dostaje ugotowane, ale nierozdrobnione warzywa, owoce, makarony, mięsa w takiej formie by mogło jeść samodzielnie używając jedynie dłoni. Sztućce są kolejnym etapem wtajemniczenia. Metoda ta ma wiele zalet. Dziecko samo decyduje, czy zje i ile zje. Trenuje precyzję ruchów i koordynację. Uczy się jak jeść bezpiecznie i poznaje czym jest samodzielność. Tyle tylko, że nie da się tego dokonać bez bałaganu. Zamiast więc zgrzytać zębami na kolejne zabrudzone ubranka trzeba się dobrze przygotować. Mata lub folia na podłogę dookoła dziecięcego krzesełka i dostatecznie duży śliniak pod szyję. Mała „chusteczka” nie wystarczy. Teoretycznie może być to klasyczny śliniak, byleby był odpowiednio długi i szeroki. Praktycznym patentem okazują się szerokie kieszenie umieszczone tak by „zbierały” okruszki i kęsy, które jednak do buzi nie trafiły. Bardzo ważne jest by śliniak dla dziecka, które je samodzielnie, dał się szybko i bezproblemowo wytrzeć. I to najlepiej bez konieczności natychmiastowego prania i gotowania.

Sztuki piękne

Jeżeli Komuś wydaje się, że nauka samodzielnego jedzenia jest najgorszym a jednocześnie ostatnim i to dość krótkim etapem, na którym śliniak jest dziecku przydatny, myli się. To dopiero początek. Przedszkolak może je już ładnie i względnie bez strat jednak wraz z nabytą samodzielnością rozkwita jego kreatywność i chęć zdobywania kolejnych umiejętności w tym także z zakresu „sztuk pięknych”. Machanie grzechotką lub ustawianie klocków kilkulatkowi już nie wystarcza. W ruch idą farby, flamastry, kleje, kreda, plastelina itp. utensylia. Jeżeli dziecko nie posiada jeszcze praktycznego śliniaka z rękawami lepiej nie zwlekać z jego zakupem. To doskonały sposób na to by nie wymieniać dziecięcej garderoby za każdym razem, gdy Latorośl stworzy laurkę. Taki fartuszek musi być duży i musi dobrze się trzymać tak by dokładnie osłaniał ubranie i dziecko. Doskonale sprawdzą się tkaniny pokrywane specjalna powłoką, które nie chłoną barwnika, nie odbarwiają się a do zmycia z nich flamastrów czy kleju najczęściej wystarczy wilgotna szmatka.

We wszystkie te potrzeby doskonale wpisują się śliniak marki Close. Kolorowe, praktyczne, trwałe i dopasowane do różnych potrzeb dziecka na kolejnych etapach rozwoju. Dla najmłodszych małe śliniaczki dwustronne przypominające chustkę. Elastyczne wykończenie, regulowane zapięcie i dobrej jakości materiały czynią z nich produkt w sam raz do łapania „śliny” i pierwszych łyżeczek jedzenia. Gdy Maluch skończy pół roku przychodzi czas na drugą wersję śliniaka. Nadal będzie dwustronny, nadal będzie miał regulowany dzięki napom obwód dookoła szyi, ale sam fason będzie już inny. To klasyczny śliniak z wydłużoną przednią częścią, która dodatkowo daje się podpiąć w praktyczną kieszeń. Na starszaki czekają zaś śliniaki fartuszki. Jednowarstwowe obszerne „kaftaniki”, z rękawami i kieszonkami, które ukryją pod sobą dziecięce ubranie i ręce.

Zaletą śliniaków Close są nie tylko ich fasony dostosowane do potrzeb dzieci w różnym wieku, ale także materiały, z których powstają.

W wersjach dla najmłodszych połączono miękki bardzo przyjemny w dotyku i chłonny mikropolar z laminowanym poliestrem z membraną TPU. Ten ostatni zapewnia trwałość, elastyczność i „nieprzemakalność”. Dodatkowo świetnie się prezentuje dzięki kolorowym wzorom. Materiał ten, co niektórych może zdziwić, jest też miękki i przyjemny w dotyku a przy tym łatwo poddaje się czyszczeniu.

Śliniaki Close w wersji „fartuszek” nie posiadają warstwy z mikropolaru, która w tym przypadku nie jest potrzebna. Nieprzemakalny i wytrzymały laminowany poliester z membraną ochroni ubranie dziecka przed zamoczeniem i co istotniejsze przed zabrudzeniem farbami, klejem i itp. akcesoriami małego artysty.

Doświadczona Mama, Aneta Marciniak

Możliwość komentowania jest wyłączona.