Zacznijmy od tego, że co roku w okresie wiosenno- letnim w internecie i nie tylko, artykuły na temat ochrony przeciwsłonecznej, zaczynają pojawiać się jak grzyby po deszczu. Najszerzej komentowane są zwykle tematy związane z filtrami mineralnymi (titanum dioxide i zinc oxide). Zaczęło się od wykluczenia ze stosowania w kosmetykach na dobrych kilka lat tlenku cynku, po czym jednak okazało się, że jest bezpieczny i od 2016 roku dalej można go stosować w kosmetykach przeciwsłonecznych. Wiele kontrowersji pojawia się również wokół dwutlenku tytanu (titanum dioxide). Czy są one słuszne? Bardzo wiele z takich dyskusji jest prowokowana przez osoby, które przedstawiają nieaktualne dane lub utożsamiają filtry mineralne z nanocząsteczkami. Na bazie dostępnej literatury oraz badań, postaram się rozwiać wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa stosowania dwutlenku tytanu. Opowiem o zastosowaniu go w kosmetykach przeciwsłonecznych oraz kosmetykach kolorowych.

Dwutlenek tytanu w kosmetykach przeciwsłonecznych, czy można go bezpiecznie stosować?

W kosmetykach przeciwsłonecznych, najczęściej pojawiającym się argumentem jest wielkość cząsteczki dwutlenku tytanu. Ta o objętości mniejszej niż 100µm jest tak zwaną nanocząsteczką i ma umiejętność przenikania przez skórę do krwioobiegu, narządów wewnętrznych itd. Niestety kosmetyki nie podlegają takim samym badaniom jak leki i dlatego tak trudno odpowiedzieć na pytanie na temat szkodliwości nanocząsteczek. W związku z tym lepiej zdecydować się na produkty zawierające cząsteczki większe niż 100µm. Nie ma ona fizycznej możliwości przenikania przez skórę, może wniknąć do organizmu kiedy ją połkniemy, ale i takiej sytuacji zazwyczaj zostanie w takiej samej formie wydalona z organizmu. Filtry mineralne nie ulegają bioakumulacji w organizmie, przez co różnią się od filtrów chemicznych. Filtry mineralne pozostają na powierzchni skóry i odbijają promienie słoneczne jak lustro, natomiast filtry chemiczne wnikają w naskórek i pochłaniają energię świetlną zamieniając ją na energię cieplną. Zarówno Komisja Europejska jak i Amerykańska Agencja FDA, potwierdzają bezpieczeństwo stosowania dwutlenku tytanu na skórze osób dorosłych oraz dzieci w stężeniu do 25%. To znaczy, że w kosmetyku przeciwsłonecznym dwutlenek tytanu może stanowić do 25% jego formuły. Reszta to zazwyczaj oleje, które wzmacniają działanie anty- UV oraz emulgatory i substancje pomocnicze. Kolejnym argumentem, który dowodzi, że dwutlenek tytanu jest bezpieczny i nie ma przeciwwskazań, aby stosować go w kosmetykach chroniących przed promieniowaniem słonecznym jest jego wykorzystanie w kosmetykach certyfikowanych przez największe organizacje w Europie. Titanum dioxide został dopuszczony do użytku w kosmetykach certyfikowanych ekologicznych, organicznych i naturalnych przez: Ecocert Greenlife, Soil Association oraz BDiH.  Warto wiedzieć również, że dwutlenek tytanu występuje w kosmetykach jako rutyl i anataz. Z czego w kosmetykach naturalnych najczęściej stosuje się rutyl, który jest też dużo bardziej popularny i jak wykazują badania, bezpieczniejszy ze względu na to, że nawet wystawiony na działanie wysokiej temperatury nie zmienia swoich właściwości. Titanium dioxide w formie rutylu, znajduje się m.in. w kosmetykach Alphanova Sun. Filtry mineralne, w tym przypadku dwutlenek tytanu są najbezpieczniejszą ochroną przeciwsłoneczną dla niemowląt oraz alergików.

Dwutlenek tytanu w kosmetykach kolorowych, jaką odgrywa rolę?

Tak jak w kosmetykach przeciwsłonecznych, mamy kontakt z dwutlenkiem tytanu dodawanym do kremu, tak w mineralnych kosmetykach kolorowych titanum dioxide występuje on w swojej naturalnej formie, białego proszku. W “kolorówce” znalazł swoje zastosowanie jako silnie wybielający i kryjący pigment, który dodatkowo zapewnia ochronę przeciwsłoneczną. Stosuje się go również do rozjaśniania innych pigmentów. Idealnie sprawdzi się kiedy podkład czy puder okaże się za ciemny, wtedy szczypta dwutlenku tytanu pomoże uratować sytuację. Stosuje się go do produkcji pudrów, podkładów, cieni, znajduje swoje zastosowanie również w różach do policzków oraz pudrach brązujących. Oprócz właściwości kryjących i ochronnych, poprawia “przyczepność” kosmetyków do skóry. Jego maksymalne stężenie to podobnie jak w przypadku kosmetyków przeciwsłonecznych- 25%. Tutaj również powinniśmy stawiać na cząsteczki większe niż 100µm, bo działanie nanocząsteczek, ich przenikanie oraz substancje, w które mogą przekształcać się w organizmie, nie zostało dokładnie zbadane. Często pojawia się pytanie, czy w związku z tym, że dwutlenek tytanu chroni przed promieniowaniem słonecznym, pod puder mineralny należy stosować jeszcze dodatkowe filtry? Wszystko zależy jak wysoka jest jego zawartość w kosmetyku… Zazwyczaj, jeśli spędzamy lato w mieście i w pracy, taka ochrona wystarczy, ale jeśli wybieramy się na wakacje w jakimś bardziej słonecznym kraju, lub po pracy planujemy opalanie, warto nałożyć pod spód krem z filtrem. Należy jednak pamiętać, aby nie był on zbyt tłusty, bo kosmetyki mineralne nie “polubią” się z tłustą bazą, mogą się ważyć i dawać efekt “ciastka” na twarzy. Jeśli szukacie ciekawych produktów, które ładnie wyglądają i zawierają titanum dioxide, polecam kosmetyki do makijażu Uoga Uoga.

Czy dwutlenek tytanu jest bezpieczny? Myślę, że w powyższym artykule udało mi się jeśli nie wyczerpać temat, to przynajmniej podsunąć Wam kilka ważnych argumentów, wskazujących na to, że nie powinniście się go bać. Ponadto moje argumenty potwierdzają największe europejskie organizacje certyfikujące kosmetyki ekologiczne Ecocert Greenlife, Soil Association oraz BDiH, a także Komisja Europejska oraz Amerykańska Agencja FDA. Należy tylko pamiętać, że rozmiar cząsteczki ma znaczenie i należy wybierać produkty pozbawione tlenku tytanu w formie “nano”, zwykle jeśli produkt zawiera nanocząsteczki jest to wyszczególnione w INCI. I jak, przekonałam Was do stosowania kosmetyków z tlenkiem tytanu, czy nadal jesteście sceptyczni? Piszcie koniecznie w komentarzach.

Beauty Expert

Edyta Majczak