FAQ: Dwutlenek tytanu w kosmetykach– czy jest szkodliwy?

Zacznijmy od tego, że co roku w okresie wiosenno- letnim w internecie i nie tylko, artykuły na temat ochrony przeciwsłonecznej, zaczynają pojawiać się jak grzyby po deszczu. Najszerzej komentowane są zwykle tematy związane z filtrami mineralnymi (titanum dioxide i zinc oxide). Zaczęło się od wykluczenia ze stosowania w kosmetykach na dobrych kilka lat tlenku cynku, po czym jednak okazało się, że jest bezpieczny i od 2016 roku dalej można go stosować w kosmetykach przeciwsłonecznych. Wiele kontrowersji pojawia się również wokół dwutlenku tytanu (titanum dioxide). Czy są one słuszne? Bardzo wiele z takich dyskusji jest prowokowana przez osoby, które przedstawiają nieaktualne dane lub utożsamiają filtry mineralne z nanocząsteczkami. Na bazie dostępnej literatury oraz badań, postaram się rozwiać wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa stosowania dwutlenku tytanu. Opowiem o zastosowaniu go w kosmetykach przeciwsłonecznych oraz kosmetykach kolorowych.

Dwutlenek tytanu w kosmetykach przeciwsłonecznych, czy można go bezpiecznie stosować?

W kosmetykach przeciwsłonecznych, najczęściej pojawiającym się argumentem jest wielkość cząsteczki dwutlenku tytanu. Ta o objętości mniejszej niż 100µm jest tak zwaną nanocząsteczką i ma umiejętność przenikania przez skórę do krwioobiegu, narządów wewnętrznych itd. Niestety kosmetyki nie podlegają takim samym badaniom jak leki i dlatego tak trudno odpowiedzieć na pytanie na temat szkodliwości nanocząsteczek. W związku z tym lepiej zdecydować się na produkty zawierające cząsteczki większe niż 100µm. Nie ma ona fizycznej możliwości przenikania przez skórę, może wniknąć do organizmu kiedy ją połkniemy, ale i takiej sytuacji zazwyczaj zostanie w takiej samej formie wydalona z organizmu. Filtry mineralne nie ulegają bioakumulacji w organizmie, przez co różnią się od filtrów chemicznych. Filtry mineralne pozostają na powierzchni skóry i odbijają promienie słoneczne jak lustro, natomiast filtry chemiczne wnikają w naskórek i pochłaniają energię świetlną zamieniając ją na energię cieplną. Zarówno Komisja Europejska jak i Amerykańska Agencja FDA, potwierdzają bezpieczeństwo stosowania dwutlenku tytanu na skórze osób dorosłych oraz dzieci w stężeniu do 25%. To znaczy, że w kosmetyku przeciwsłonecznym dwutlenek tytanu może stanowić do 25% jego formuły. Reszta to zazwyczaj oleje, które wzmacniają działanie anty- UV oraz emulgatory i substancje pomocnicze. Kolejnym argumentem, który dowodzi, że dwutlenek tytanu jest bezpieczny i nie ma przeciwwskazań, aby stosować go w kosmetykach chroniących przed promieniowaniem słonecznym jest jego wykorzystanie w kosmetykach certyfikowanych przez największe organizacje w Europie. Titanum dioxide został dopuszczony do użytku w kosmetykach certyfikowanych ekologicznych, organicznych i naturalnych przez: Ecocert Greenlife, Soil Association oraz BDiH.  Warto wiedzieć również, że dwutlenek tytanu występuje w kosmetykach jako rutyl i anataz. Z czego w kosmetykach naturalnych najczęściej stosuje się rutyl, który jest też dużo bardziej popularny i jak wykazują badania, bezpieczniejszy ze względu na to, że nawet wystawiony na działanie wysokiej temperatury nie zmienia swoich właściwości. Titanium dioxide w formie rutylu, znajduje się m.in. w kosmetykach Alphanova Sun. Filtry mineralne, w tym przypadku dwutlenek tytanu są najbezpieczniejszą ochroną przeciwsłoneczną dla niemowląt oraz alergików.

Dwutlenek tytanu w kosmetykach kolorowych, jaką odgrywa rolę?

Tak jak w kosmetykach przeciwsłonecznych, mamy kontakt z dwutlenkiem tytanu dodawanym do kremu, tak w mineralnych kosmetykach kolorowych titanum dioxide występuje on w swojej naturalnej formie, białego proszku. W “kolorówce” znalazł swoje zastosowanie jako silnie wybielający i kryjący pigment, który dodatkowo zapewnia ochronę przeciwsłoneczną. Stosuje się go również do rozjaśniania innych pigmentów. Idealnie sprawdzi się kiedy podkład czy puder okaże się za ciemny, wtedy szczypta dwutlenku tytanu pomoże uratować sytuację. Stosuje się go do produkcji pudrów, podkładów, cieni, znajduje swoje zastosowanie również w różach do policzków oraz pudrach brązujących. Oprócz właściwości kryjących i ochronnych, poprawia “przyczepność” kosmetyków do skóry. Jego maksymalne stężenie to podobnie jak w przypadku kosmetyków przeciwsłonecznych- 25%. Tutaj również powinniśmy stawiać na cząsteczki większe niż 100µm, bo działanie nanocząsteczek, ich przenikanie oraz substancje, w które mogą przekształcać się w organizmie, nie zostało dokładnie zbadane. Często pojawia się pytanie, czy w związku z tym, że dwutlenek tytanu chroni przed promieniowaniem słonecznym, pod puder mineralny należy stosować jeszcze dodatkowe filtry? Wszystko zależy jak wysoka jest jego zawartość w kosmetyku… Zazwyczaj, jeśli spędzamy lato w mieście i w pracy, taka ochrona wystarczy, ale jeśli wybieramy się na wakacje w jakimś bardziej słonecznym kraju, lub po pracy planujemy opalanie, warto nałożyć pod spód krem z filtrem. Należy jednak pamiętać, aby nie był on zbyt tłusty, bo kosmetyki mineralne nie “polubią” się z tłustą bazą, mogą się ważyć i dawać efekt “ciastka” na twarzy. Jeśli szukacie ciekawych produktów, które ładnie wyglądają i zawierają titanum dioxide, polecam kosmetyki do makijażu Uoga Uoga.

Czy dwutlenek tytanu jest bezpieczny? Myślę, że w powyższym artykule udało mi się jeśli nie wyczerpać temat, to przynajmniej podsunąć Wam kilka ważnych argumentów, wskazujących na to, że nie powinniście się go bać. Ponadto moje argumenty potwierdzają największe europejskie organizacje certyfikujące kosmetyki ekologiczne Ecocert Greenlife, Soil Association oraz BDiH, a także Komisja Europejska oraz Amerykańska Agencja FDA. Należy tylko pamiętać, że rozmiar cząsteczki ma znaczenie i należy wybierać produkty pozbawione tlenku tytanu w formie “nano”, zwykle jeśli produkt zawiera nanocząsteczki jest to wyszczególnione w INCI. I jak, przekonałam Was do stosowania kosmetyków z tlenkiem tytanu, czy nadal jesteście sceptyczni? Piszcie koniecznie w komentarzach.

Beauty Expert

Edyta Majczak

 

Naturalne dermokosmetyki Nikel

Z prawdziwą przyjemnością odpowiadamy na wszystkie pytania, których każdego dnia dostajemy naprawdę wiele. Staramy się wykorzystywać całą naszą wiedzę, aby udzielać merytorycznych odpowiedzi. Dzisiejszy temat jest dla nas podwójnie ciekawy, bo marka Nikel to jeden z naszych ulubieńców pielęgnacyjnych. Od kiedy pojawiła się w Polsce, testujemy i mamy już wielu swoich faworytów. Dzisiaj odpowiadamy na Wasze pytania i… mamy dużo frajdy i edukacji. Dlatego jeśli jesteście ciekawi, które kosmetyki Nikel nie mają glutenu? Jaka jest różnica między kremem Nikelhidris aNikelnutris? Dlaczego kwiatek immortelle jest magiczny? To trafiliście idealnie. Poza tym, będzie również mały bonus, dzięki jednej z naszych koleżanek, o zastosowaniach kojącego żelu aloesowo- rumiankowego. Zainteresowani?

Czym różni się krem Nikelhidris od Nikelnutris?

Różnicą, którą dostrzegamy na pierwszy rzut oka jest przeznaczenie kremu opisane na opakowaniu, a w dotyku od razu czujemy, że inna jest również ich konsystencja. Nikelnutris jest treściwy i zdecydowanie bardziej gęsty i odżywczy. W jego składzie znajdziemy lanolinę, wosk pszczeli, masło kakaowe, masło shea, oliwę, olej awokado oraz olej arganowy, które mają za zadanie natłuszczać i odżywiać bardzo suchą, szorstką i wiotką skórę. Może być stosowany miejscowo oraz jako maska, np. na noc. Ponadto idealnie sprawdzi się zimą, jako krem ochronny. Odbudowuje warstwę lipidową naskórka i chroni ją przed szkodliwym wpływem środowiska. Krem Nikelhidris polecamy zdecydowanie bardziej do skóry odwodnionej, której głównym problemem jest szybka utrata wody z naskórka. Zawarta w nim gliceryna roślinna oraz kwas hialuronowy wspomagają zatrzymywanie wody, dzięki czemu skóra odzyskuje komfort i piękny wygląd. Ponadto znajdziemy w jego składzie również miód, który poprawia jakość skóry i sprawia, że nawilżenie utrzymuje się na długo oraz ekstrakt z kwiatu immortelle, czyli skarbnicę naturalnych antyoksydantów. Pomaga naturalnie nawilżyć i poprawić koloryt oraz jakość naskórka. Podsumowując, krem Nikelnutris polecamy do mocno przesuszonej, zniszczonej, szorstkiej i wiotkiej skóry z widocznymi zmarszczkami. Nikelhidris, natomiast warto zastosować kiedy cera jest odwodniona, szara, pozbawiona blasku oraz kiedy zauważymy pierwsze zmarszczki.

Które produkty marki Nikel zawierają gluten?

Zdecydowanie łatwiej będzie wskazać te kosmetyki, które gluten zawierają, spośród blisko stu produktów Nikel jakie mamy w swojej ofercie. Oczywiście zawsze przed zakupem jakiegokolwiek produktu, nie tylko marki Nikel, polecam zajrzeć w jego skład i upewnić się czy nie zawiera niżej wymienionych składników:

Triticum Vulgare (Wheat) Flour Lipids, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Bran Extract, Wheat Amino Acids, Wheat Bran Extract, Wheat Germ Extract, Wheat Germ Gycerides, Wheat Germ Oil, Wheat Germamidopropyldimonium Hydroxypropyl, Disodium Wheatgermamido PEG-2 Sulfoccinate, Hydrolyzed Wheat Gluten, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Wheat Protein PG- Propyl Silanetriol, Hydrolyzed Wheat Starch, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Protein, Stearyldimoniumhydroxypropyl, Avena Sativa (Oat) Flour, Avena Sativa (Oat) Kernel Protein, Oat Extract, Oat Beta Glucanoat Extract, Oat Floursodium Lauroyl, Oat Amino Acids, Barley Lipids, Barley Extract, Samino Peptide Complex, Phytosphingosine Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract.

Kosmetyki Nikel, co prawda nie mają certyfikatu, który potwierdzałby, że nie zawierają glutenu, więc jak każdy produkt, który nie posiada takiego oznaczenia, mogą zawierać jego śladowe ilości. Z informacji zawartych w INCI wynika, że substancje zawierających gluten, w produktach Nikel to olej z kiełków pszenicy (Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil) oraz ekstrakt z kiełków pszenicy (Wheat Sprouts). Znajdują się one w: Mleczku do ciała przeciw rozstępom  oraz Nawilżającym kremie do twarzy z różą. Bardzo często jednak, z oleju z kiełków pszenicy pozyskuje się witaminę E. W przypadku kosmetyków Nikel, producent nie potwierdził, iż ten składnik jest w jego produktach bezglutenowy, a zawiera go spora część asortymentu marki.

Dlaczego kwiat immortelle, jak działają produkty na bazie tego składnika?

Immortelle, w Polsce bardziej znany jako kocanka (Helichrysum), to wieczny kwiat, który często jest również nazywany magicznym. Nie więdnie nawet po zerwaniu i rosnąc w trudnych warunkach, przy skalistych morskich brzegach, wykształcił w sobie tzw. “gen przetrwania”. Olej i ekstrakt z immortelle bardzo często nazywany jest eliksirem młodości, bo odpowiada za przeciwdziałanie oznakom starzenia. Jest silnym antyoksydantem, który chroni ją przed wolnymi rodnikami, odpowiedzialnymi za starzenie skóry. Regeneruje skórę, wspomagając pozbywanie się zmarszczek, blizn oraz uszkodzeń. Kosmetyki zawierające w swoim składzie ekstrakt z Immortelle pomagają cerze zachować młody wygląd, poprawiają jej koloryt, zapobiegają uszkodzeniom warstwy hydrolipidowej, pobudzają szarą i pozbawioną energii. Wracając do tego, o czym pisałam na początku, kwiat immortelle, który nigdy nie więdnie, nie pozwoli zestarzeć się również skórze. 😉 W serii z immortelle znajdziecie Bogaty krem odżywczy, Bogaty krem nawilżającyEliksir antyoksydacyjny oraz Serum przeciwzmarszczowe pod oczy, ekstrakt zawarty został również w  Eliksirze z 12 roślin oraz w kremach pod oczy i do twarzy z serii premium:  Nikelhidris oraz Nikelift.

BONUS: Zastosowania kojącego żelu aloesowo- rumiankowego Nikel.

Żel aloesowo- rumiankowy Nikel to multifunkcyjny kosmetyk, który zdecydowanie powinien pojawić się w każdym domu. Dlaczego? Poniżej kilka dobrych powodów, aby mieć go zawsze w pobliżu:

  • Koi poparzenia słoneczne szczególnie kiedy schłodzimy w lodówce i nałożymy na obolałe miejsca,
  • Łagodzi podrażnienia po depilacji oraz po goleniu u mężczyn,
  • Nawilża skórę, ale jej nie przetłuszcza, bo ma w składzie zaledwie niewielką ilość oleju słonecznikowego, dlatego idealnie sprawdzi się do pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i trądzikowej
  • Sprawdza się na otarcia oraz odparzenia, przynosi ulgę i pomaga wyeliminować problem
  • Jako odżywka do włosów, które nie lubią olejków oraz innych tłustych składników, wymagających nawilżenia, a nie odżywienia

Dermokonsultantka

Edyta Majczak

Minerał dobry na wszystko?

Wiek XXI to okres wzrostu świadomości konsumentów zarówno jeśli chodzi o używanie naturalnych produktów do pielęgnacji, wybieranie ekologicznego pożywienia, a coraz częściej również świadomego działania w różnego typu organizacjach ekologicznych. Coraz częściej uważamy na to co stosujemy podczas codziennych czynności pielęgnacyjnych, chcąc uniknąć obciążania naszej skóry niepotrzebną chemią. Pośród wielu kosmetyków, którymi możemy zastąpić kosmetyki konwencjonalne, a które dała nam natura jest pewien minerał, który nieźle namieszał na rynku produktów naturalnych, a wśród jego zastosowania pojawiło się mnóstwo kontrowersji. Mowa oczywiście o dwunastowodnym siarczanie glinowo- potasowym, bardziej znanym pod nazwą- ałun.

Jego historia sięga zamierzchłych czasów, bowiem znali i używali go już Starożytni, a pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 2 tysiąclecia p.n.e.. Nazwa ałun wywodzi się od greckiego alum, czyli cierpki. Przez wieki używany był do bardzo różnych celów. W Starożytności oprócz zastosowania w farbiarstwie, używano go do wyprawiania skór, impregnacji drewna. Średniowieczni dostrzegli jego zastosowanie przy sporządzaniu kosmetyków i leków. Początkowo używając ałunu ludzie nie zastanawiali się czym tak naprawdę on jest, dopiero przełom XVIII i XIX wieku przyniósł odkrycie, iż ałun jest solą glinu.

Chemicznie ałun to siarczan glinowo- potasowy, pozyskiwany z kryształu formującego się w wyniku wietrzenia skał granitowych w ciepłym wilgotnym klimacie. Jest rozpuszczalny w ciepłej wodzie i bezwonny. Zalecane stężenie w produktach to 3- 10%. W związku z tym, że wykazuje działanie silnie zakwaszające, użycie większej ilości znacznie obniża pH kosmetyku. Chociaż ałun jest solą glinu, w przeciwieństwie do innych jego związków, np. chlorku glinu (Aluminum chloride), chlorowodorku glinu (Aluminum chlorohydrate) i innych, nie ma zdolności przenikania przez ściany gruczołów, przez co zostaje na powierzchni. Dzięki temu nie zatyka ujść gruczołów i pozwala im pracować w ich naturalnym rytmie.

Wymienione wcześniej związki glinu natomiast działają jak „korek” i fizycznie blokują gruczoły potowe, aby pot nie wydostał się na powierzchnię ciała. Gromadzą się one w komórkach naszego organizmu (zwykle pod pachami) i kumulują się przez wiele lat, gdyż okazuje się, że podczas codziennego prysznica nie jesteśmy w stanie ich zmyć, nawet przy używając środków myjących. Jednak, aby uniknąć przykrego zapachu i nieestetycznych śladów na ubraniu, decydujemy się na ich używanie. Czy jednak naprawdę warto przedkładać estetykę nad własne zdrowie? Badania bowiem wykazują, iż aluminium zawarte w produktach o działaniu antyperspiracyjnym może uszkadzać DNA, powodować raka piersi, szczególnie w okolicach pach. Eksperci dostrzegają także związek stosowania antyperspirantów w sprayu z większą podatnością na chorobę Alzheimera.

Ałun jest przedstawiany jako zdrowsza alternatywa dla popularnych antyperspirantów, jednak jego działanie nie pokrywa się z funkcjami wspomnianych.

Zadaniem kulki, sztyftu czy sprayu antyperspiracyjnego jest zahamowanie pocenia poprzez zatkanie gruczołów. Funkcja ałunu jest zgoła inna, ma on poprzez swoje działanie antybakteryjne nie dopuścić do proliferacji bakterii występujących w pocie, przez co niwelować jego przykry zapach. Trzeba bowiem pamiętać, że z potem człowiek wydziela toksyny, a samo pocenie jest naturalną czynnością termoregulacyjną. Warto zwrócić również uwagę jak wiele zastosowań ma ałun ze względu na swoje antyseptyczne i ściągające działanie. Można używać go na skaleczenia, otarcia, ukąszenia owadów, stany zapalne, afty i wiele innych.

Kosmetyki zawierające ałun mogą przybierać różne formy. Na polskim rynku znajdziemy go zarówno w jego pierwotnej formie, czyli w postaci minerału jak i w postaci proszku dodawanego do dezodorantów o płynnej konsystencji. Wobec tego, który kosmetyk wybrać? Kwestia wyboru jest tutaj bardzo indywidualną sprawą, zależy to bowiem od naszych upodobań, często od tego do jakiej formy jesteśmy przyzwyczajeni. Zarówno postać stała jak i płynna dezodorantów ałunowych mają swoje plusy i minusy. Pierwsza jest bardziej kłopotliwa, gdyż przed i po każdym użyciu trzeba go przemyć wodą, aby nie pozostawiać na jego powierzchni bakterii, jednak jest to produkt bez żadnych dodatków. W płynnych dezodorantach natomiast sam ałun stanowi dodatek. Jednak dzięki ich formie można wzbogacić je chociażby o naturalne olejki eteryczne, dzięki którym kosmetyk oprócz działania antybakteryjnego będzie zostawiał przyjemny zapach.

Coraz większa grupa konsumentów, którzy decydują się na używanie dezodorantów ałunowych wybiera właśnie te w kulce z naturalnymi dodatkami zapachowymi. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów coraz więcej ekologicznych marek kosmetycznych decyduje się na ich produkcję właśnie w takiej formie: kulek wzbogaconych, np. o ekologiczne składniki nawilżające czy olejki eteryczne. Wśród nich pojawiła się nowa na polskim rynku francuska marka Biopha Nature z linią dozodorantów z ałunem i naturalnymi dodatkami zapachowymi. Produkty posiadają certyfikat EcoCert. Na etykiecie dodatkowo znajdziemy informację, iż 99% składników użytych do ich produkcji jest pochodzenia naturalnego, natomiast 20% pochodzi z gospodarstw ekologicznych. Wszystkie zawierają sok aloesowy pochodzący z upraw ekologicznych, działający nawilżająco i minimalizująco podrażnienia i co ważne nie zawierają alkoholu.

Wśród gamy zapachowej, coś dla siebie znajdą nawet ci najbardziej wymagający, bowiem możemy wybierać z spośród trzeech nut zapachowych. Zwolennikom owocowych zapachów proponujemy dodatek granatu. Wśród produktów znajdziemy również odpowiedni dla skóry wrażliwej o zapachu lnu oraz coś specjalnie dla panów o męskim, mocno sosnowym zapachu. Aplikację takich dezodorantów można powtarzać również w ciągu dnia, o dowolnych porach, kiedy poczujemy potrzebę odświeżenia.

Biorąc pod uwagę wszystko kwestie omówione powyżej, dezodoranty ałunowe nie są idealnym rozwiązaniem problemu potliwości. Nie są remedium na wszystkie problemy i dyskomfort z tym związany, są jednak bezpieczniejszą alternatywą. Stanowią kolejny krok w stronę eliminacji szkodliwych substancji chemicznych z naszego organizmu. Warto sięgnąć po nie jeśli chcemy odstawić syntetyczne antyperspiranty zawierające aluminium, parabeny, sztuczne aromaty itd. pod ciężarem których uginają się sklepowe półki. Nasz organizm na pewno będzie nam wdzięczny jeśli przestaniemy zatykać ujścia gruczołów potowych, a tym samym pozwolimy mu na swobodny proces termoregulacji. Czasami dokonując małych zmian w naszej codziennej pielęgnacji możemy uniknąć poważnych problemów na przyszłość. Łatwiej decyzję o zmianie podjąć kiedy wiemy, że zyski z niej płynące znacznie przewyższą koszty.

Wobec tego, czy wybraliście już swój dezodorant ałunowy?

Dermokonsultantka, Edyta Majczak

Naturalna walka z wszawicą

Wszy to pasożyty żerujące na ludziach. Najczęściej na dziecięcych główkach, u których wywołują chorobę zwaną wszawicą. Z problemem tym zmaga się wielu rodziców, jednak nie wszyscy mają odwagę o tym mówić. Wszawica to temat wstydliwy, delikatny, można powiedzieć – tabu.

Problem może pojawiać się już w przedszkolu. Wszy głowowe rozprzestrzeniają się w bardzo szybkim tempie. Dzieci zarażają się nimi, poprzez kontakt z innymi dziećmi. Wystarczy chwila, aby zarażona została cała grupa czy klasa.

Kiedyś profilaktyka związana z wszami, była znacznie bardziej intensywna. Dzieci miały regularnie sprawdzane głowy przez higienistki w przedszkolach czy szkołach, co pozwalało wykryć problem dosyć wcześnie. Dzisiaj jakiekolwiek działania podejmowane są najczęściej w obliczu ewidentnego zagrożenia. Co nie zawsze zdaje egzamin.

Wszy spostrzegane są przez stereotypy. Kojarzą się z ubóstwem i brakiem higieny, co oczywiście nie ma przełożenia na rzeczywistość. Wszami mogą się zarazić wszyscy. Zarówno dzieci jak i dorośli. Osoby bardziej i mniej zamożne, u których nie występują żadne problemy z higieną.

Na rynku istnieje wiele preparatów do wali z wszami, jednak większość z nich oparta jest na sztucznych i chemicznych składnikach. Na szczęście pojawiły się produkty o naturalnym składzie, które w walce z chorobą są równie skuteczne. Alphanova Kids to linia kosmetyków dla dzieci, których jesteśmy wyłącznym dystrybutorem. Pośród pielęgnacyjnych kosmetyków, w linii Alphanova Kids znajduje się spray oraz szampon odstraszający wszy.

Alphanova Kids

Dzięki naturalnym składnikom, produkty nie stanowią żadnego zagrożenia. Przeznaczone są dla dzieci od 3 roku życia. Mogą być używane codzinnie. Niezwykle skuteczne i łatwe w aplikacji.

Po więcej informacji zapraszamy do kontaktu.

Biopha Organic – zapowiedź

Początków marki Biopha Organic można dopatrywać się w roku 1972r,. Na początku jej produkty były dostępne jedynie w aptekach. Przez lata firma stale się rozwijała i sięgała po coraz to nowsze pomysły, wprowadzając je potem w życie. Kanały sprzedaży, jak i jej obszar stale się  rozszerza i już dawno wykroczył poza apteki i granice Francji, skąd firma pochodzi. Marka już niedługo dostępna będzie również na rynku polskim, a to za sprawą naszej hurtowni! :)

 

Jakiego typu kosmetyki proponuje nam Biopha Organic?

Biopha to bardzo szeroki wachlarz kosmetyków w 100% ekologicznych, które z założenia przeznaczone są dla całej rodziny, do wszystkich rodzajów skóry, również dla alergików. Jest to oczywiście wynikiem naturalnego składu tychże produktów, brakiem chemicznych barwników i perfum. Kosmetyki Biopha Organic  wolne są od GMO, PEG, parabenów, silikonów. Sprzedawane są w biodegradowalnych opakowaniach.

Znajdziemy wśród nich:

– kosmetyki do włosów: szampony, odżywki i produkty do stylizacji,

– kosmetyki do higieny: żele pod prysznic, mydła, pasty do zębów, dezodoranty,

– kosmetyki pielęgnacyjne: balsamy do ciała, kremy  do stóp, rąk oraz produkty do demakijażu.

Biopha Organic all

Produkty marki Biopha Organic już niedługo będą dostępne w Eco and More – śledźcie naszą stronę i czytajcie newslettery! :)