Plastik czy papier? Czy jest sens zastanawiać się nad tym?

150 milionów worków rocznie

 W czerwcu 2018 roku The Guardian pisał, że sieć sklepów spożywczych Morrisons (delikatesy w Wielkiej Brytanii) zastąpi torby z tworzyw sztucznych workami papierowymi. Spotkało się to z aplauzem wielu osób, które są zaniepokojone wpływem na środowisko „jednorazówek”. Jest to zrozumiałe i oczywiste – ten ruch ma zapobiegać zużyciu 150 milionów plastikowych toreb każdego roku. To 150 milionów worków, które nie będą składowane na wysypiskach ani w oceanach przez wieki (tak, tyle może zająć plastikowi proces rozkładu). Zdecydowanie popieramy ten ruch.

Jednak z drugiej strony zastępujemy 150 milionów plastikowych toreb 150 milionami papierowych. Czy jest to aż tak dobre dla środowiska? Zastanówmy się, ile drzew musi być wyciętych (nawet z upraw zrównoważonych), aby wyprodukować taką liczbę toreb. Zastąpienie jednorazowego plastiku papierem jednorazowego użytku powoduje jedynie zastąpienie jednego problemu drugim.

Co z tym papierem i plastikiem?

Mamy otóż sytuację, w której zwolennicy papierowego rozwiązania powiedzą, iż papier nadaje się do recyklingu i może nawet być kompostowalny (sprawdź to za każdym razem, bo nie każda torba papierowa podlega biodegradacji). Natomiast przeciwnicy zwrócą uwagę, że ilość energii i wody potrzebna do jego produkcji jest znacznie większa. Oczywiście produkcja papieru wymaga dużych ilości drzew.

Pozytywną stroną produkcji plastiku jest znacznie mniejszy ślad węglowy (tak, są też pozytywy). Nie mniej plastik sam w sobie jest sztucznym tworzywem wyprodukowanym przez człowieka (głównie z paliw kopalnych), co więcej istnieje na wieki. W trakcie procesu rozkładu substancje chemiczne przedostają się do środowiska (co zdarza się częściej, niż można sobie wyobrazić) i stanowią zagrożenie dla przyrody.

Na szczęście nie musimy debatować na temat wyboru papieru versus plastiku, ponieważ istnieje lepsze rozwiązanie. Zamiast używać jednorazowych produktów, bez względu na to, czy są to papier, plastik czy coś zupełnie innego, możemy przejść do produktów wielokrotnego użytku. A nawet całkiem się ich pozbyć!

Jednorazowe jest złe

Produkty jednorazowego użytku utrwalają ciągły i niezrównoważony cykl produkcji, transportu, użytkowania i usuwania. Recykling pomaga, ale sam proces recyklingu zużywa energię i nie eliminuje konieczności produkowania kolejnych  worków lub butelek czy innych jednorazówek. Recykling butelki na wodę do np. materiału izolacyjnego może być lepszy niż umieszczenie jej na składowisku odpadów, ale nie zmniejszy to zapotrzebowania na więcej butelek. A na butelki wielorazowego użytku już tak. Za każdym razem, gdy uzupełniamy nasze butelki ze stali nierdzewnej lub szklane, ograniczamy produkcję plastiku.

Nasze mamy i babcie były super ekologiczne

Wróćmy do potrzeby posiadania toreb czy worków. Czy wiesz, że większość produktów nie potrzebuje opakowania? Ziemniaki, cebula, marchew, papryka, banany – wszystko to można włożyć bezpośrednio do koszyka. „Ale kosze są brudne” powiecie. Załóżmy, że to prawda. Czy jednak nie umyjesz tego produktu zanim go użyjesz? Co więcej weź pod uwagę, iż ten produkt został zebrany, zapakowany, załadowany na ciężarówkę, posortowany i prawdopodobnie dotykany przez wielu klientów, zanim dotarł do Twojego koszyka. Wrzucenie go do plastikowej torby nie będzie miało większego znaczenia. Produkty wymagające opakowania, jak sałata, winogrona, grzyby, produkty luzem, takie jak fasola, ziarna, nasiona i orzechy, świetnie nadają się do zapakowania w torby wielokrotnego użytku. Wiele sklepów na pewno wytaruje Ci wagę, jeżeli obawiasz się doliczenia wagi Twojego woreczka do ceny produktu.

Ograniczenie użycia plastiku jest godnym podziwu i ważnym celem. Zanieczyszczenia plastikiem stanowią realne i poważne zagrożenie dla środowiska. Ale upewnijmy się, że w naszym podekscytowaniu ruchem plastic free, nie brakuje nam szerszego spojrzenia. Jeśli naszym ostatecznym celem jest bardziej zrównoważone społeczeństwo, nie możemy zawęzić swojego podejścia do mniejszego zła. Powinniśmy drążyć temat i stosować to, co najlepsze i warte naśladowania. Jednorazowe nie jest zrównoważone. Jeżeli już wybieramy papier, sprawdźmy czy ten papier nadaje się do recyklingu, gdy nie możemy go ponownie wykorzystać.

Trzy przedmioty jednorazowego użytku, których możesz unikać, niezależnie czy są z papieru czy z plastiku:

1) woreczki na produkty – pomiń je lub wybierz torby wielokrotnego użytku, np. bawełniane

2) torby na zakupy – wybierz wielokrotnego użytku, jest ich wiele i dostępne wszędzie, często składane do bardzo małych rozmiarów, żeby zawsze były pod ręką

3) słomki – pomiń je (chyba najlepsze rozwiązanie) lub skorzystaj z alternatywnych rozwiązań wielokrotnego użytku, takich jak bambus, stal nierdzewna lub szkło.

Kamilla Stańczyk

właścicielka Eco and More, architekt krajobrazu, mama dbająca o przyszłe miejsce życia swoich dzieci

Higiena jamy ustnej – 5 zasad

Odpowiednia higiena jamy ustnej to klucz do zdrowych zębów, pięknego uśmiechu oraz mniej godzin spędzonych na fotelu stomatologicznym. Dbania o zęby, ich regularnego szczotkowania i systematyczności w tym temacie, uczymy się już jako dzieci. Jako dorośli, ograniczamy naszą higienę jamy ustnej do użycia pasty i szczotki rano i wieczorem. Nie zawsze to wystarczy… Właśnie dlatego, dzisiaj zebrałam dla Was 5 zasad prawidłowej higieny jamy ustnej, których wdrożenie poprawi stan zębów i dziąseł oraz pomoże uchronić się przed próchnicą i innymi chorobami. Jeżeli jesteście ciekawi jak dobrać odpowiednią pastę i szczoteczkę do mycia zębów, jak ważne jest stosowanie nitki dentystycznej oraz jakie efekty możecie osiągnąć płucząc usta olejem… Zapraszam Was do lektury artykułu przygotowanego wraz z marką Georganics, której interesujące i nowoczesne podejście do higieny jamy ustnej oraz etyczne podejście do ekologii, zainspirowały mnie do jego napisania.

Regularna higiena jamy ustnej

Zanim o szczoteczkach i pastach, najważniejsza w temacie higieny jamy ustnej jest regularność! Zasada jest prosta, jeśli nie chcesz zbyt często widywać swojego dentysty, szczotkuj zęby rano i wieczorem po ok. 3 minuty, a dodatkowo zawsze po zjedzeniu cukru, w jakiejkolwiek postaci, lub słodkich owoców. Kwasy, które powstają w jamie ustnej są bezlitosne dla szkliwa zębów i powodują wiele chorób zębów, np. próchnicę. Regularność jest tak samo ważna u dorosłych jak i u dzieci. Nawet maluszkom powinno się czyścić już pierwsze ząbki. Te trochę starsze, mimo iż są w stanie już same utrzymać szczoteczkę w rączce, potrzebują asysty rodziców, aby umyć wszystkie zęby, a nie tylko “possać” szczoteczkę. Na regularności opiera się przede wszystkim higiena jamy ustnej osób noszących stały aparat ortodontyczny. W tym przypadku należy wyszczotkować zęby po każdym posiłku. Resztki jedzenia, które nie zostaną usunięte spod aparatu, ulegają rozkładowi w jamie ustnej i powodują przykry zapach, a w dłuższym okresie choroby zębów i dziąseł. Nie mniej istotne jak codzienna higiena jamy ustnej są regularne wizyty kontrolne u stomatologa. W przypadku dorosłych, warto odwiedzić swojego dentystę przynajmniej raz na pół roku, a dzieci powinny pojawiać się na kontrolnych wizytach stomatologicznych raz na kwartał. Taka częstotliwość pozwala na szybkie wykrycie wszelkich nieprawidłowości i chorób w jamie ustnej oraz zapobiega powstawaniu poważniejszych stanów zapalnych zębów i dziąseł.

Stosowanie odpowiedniej pasty do zębów

Kolejnym istotnym tematem, którego nie sposób nie poruszyć, jest stosowanie odpowiedniej pasty do zębów. Odpowiedniej to znaczy jakiej? Otóż, zależy to od aktualnych potrzeb oraz stanu jamy ustnej, ale nie mniej istotne jest, aby pasta miała dobry skład i nie zawierała składników toksycznych i szkodliwych. Wszystko dlatego, że bardzo łatwo może trafić do przewodu pokarmowego oraz ma kontakt z błonami śluzowymi, przez które składniki w niej zawarte bardzo szybko trafiają do organizmu. W pastach do higieny jamy ustnej należy unikać przede wszystkim SLSów (Sodium Lauryl Sulphate), SLESów (Sodium Laureth Sulphate), PEGów, parabenów, triklosanu (Troclosan), wodorotlenku sodu (Sodium Hydroxide), hydroksypropylometylocelulozy (Hydroxypropyl Methylcellulose), glikolu propylenowego (Propylen Glycol) oraz sztucznych barwników. Kontrowersyjnym składnikiem jest również fluor i jego pochodne. Zdania na jego temat są podzielone. Biorąc jednak pod uwagę jego toksyczne działanie (w wyższych stężeniach) oraz fakt, iż istnieją skuteczne pasty do zębów bez dodatku fluoru, sami musicie podjąć decyzję odnośnie jego stosowania do pielęgnacji jamy ustnej. Ja sama ciągle poszukuję idealnej pasty do zębów bez fluoru w składzie. Ostatnimi czasy zaintrygowały mnie produkty marki Georganics, która w swojej ofercie posiada proszki do czyszczenia zębów oraz mineralne pasty do zębów w różnych wersjach, np. miętowa, mandarynka, kokos, drzewo herbaciane, a nawet z aktywnym węglem. Formuły past opierają się na oleju kokosowym oraz węglanie wapnia, natomiast głównym składnikiem proszków jest soda oczyszczona.To idealne pasty do zębów bez fluoru i SLSdla dorosłych. Bardzo dobrze sprawdzą się również jako element higieny jamy ustnej w czasie ciąży, ze względu na naturalny skład bez zbędnej chemii.

Higiena przestrzeni międzyzębowych

W higienie jamy ustnej nie mniej niż szczotkowanie zębów, ważne jest używanie nici dentystycznej. W przestrzeniach międzyzębowych gromadzą się resztki jedzenia, które zamieniają się w siedliska bakterii. Szczoteczka do zębów, nawet najlepsza, nie usunie wszystkiego. Dlatego chcąc prawidłowo dbać o higienę jamy ustnej, należy po każdym szczotkowaniu zębów użyć nitki dentystycznej. Większość produktów tego typu, podczas kontaktu ze śliną delikatnie się rozpulchnia i zwiększa swoją objętość, dzięki czemu bardzo dokładnie dopasowuje się kształtem do przestrzeni międzyzębowych. Idealnie jeśli nić jest wykonana z naturalnych materiałów, np. wosk czy jedwab, a nie z plastiku. Ciekawe rozwiązania w tym temacie znajdziemy wśród produktów marki Georganics. Zgodne z nurtem zero waste, nici dentystyczne z naturalnych materiałów w szklanych opakowaniach z metalowym „dozownikiem”. Nitkowanie podnosi skuteczność higieny jamy ustnej, ale od czasu do czasu i tak warto wybrać się na usuwanie kamienia i płytki nazębnej do stomatologa.

Używanie odpowiedniej szczoteczki do zębów

Okazuje się, że wybór szczoteczki, jej rodzaju, stopnia twardości oraz wielkości, wcale nie należy do najłatwiejszych. Przede wszystkim rodzaj i miękkość szczoteczki powinniśmy dobierać biorąc pod uwagę wrażliwość dziąseł. Najczęściej wybieranymi są szczoteczki o średniej twardości (medium). Jeśli mamy kłopot z krwawieniem i nadwrażliwością, najlepszym wyborem będzie szczoteczka z miękkim włosiem (soft). Również higiena jamy ustnej osób starszych powinna opierać się na stosowaniu wersji miękkiej. Szczoteczki dla dzieci powinny mieć mniejszą główkę oraz krótszą rączkę, od tych przeznaczonych dla dorosłych. Szczoteczki w mniejszych rozmiarze sprawdzą się również u osób noszących aparat ortodontyczny. Ponadto warto również zwracać uwagę na to z jakich materiałów szczoteczka została wykonana, zarówno stosowana przez dorosłych jak i przez dzieci. Najwyższy czas zrezygnować ze tych wykonanych z plastiku, bo na rynku pojawiło się mnóstwo alternatyw wykonanych z surowców naturalnych, które nie zalegają na wysypiskach przez tysiąclecia. Jeśli poszukujecie ciekawych rozwiązań w klimacie higieny jamy ustnej dorosłych i dzieci, zwróćcie uwagę na szczoteczki do zębów marki Georganics wykonane z bambusa z włosiem z nietoksycznego nylonu.Pamiętajcie również o regularnych wymianach szczoteczki, mniej więcej raz na 2-3 miesiące.

Płukanie jamy ustnej olejem

Olej zamiast płynu do płukania usta? Dlaczego nie! Metoda tzw. “ssania oleju” staje się coraz bardziej popularna w kontekście higieny jamy ustnej. Płucząc usta olejem pozbywamy się bakterii, które żyją w jamie ustnej i nie tylko. Oczyszczamy w ten sposób język, podniebienie i policzki, a także przyczyniamy się do oczyszczenia z toksyn całego organizmu. Ssanie oleju działa również wspomagająco w higienie jamy ustnej u osób z aparatem stałym, gojąc ranki i mikrourazy powstające podczas noszenia. Dodatkowo olej kokosowy ssany przez ok. 10- 20 minut dziennie sprawia, że zęby stają się bielsze. Kurację może stosować każdy bez wyjątku. Wystarczy kilka- kilkanaście minut dziennie im więcej czasu poświęcimy na płukanie, tym lepszy efekt. Najlepiej trzymać go w ustach aż do momentu kiedy zmieni kolor na mleczno- biały. Warto jednak pamiętać, aby nie połykać “wyssanego” oleju, należy go wypluć. Jeśli chodzi o smaki, jest w czym wybierać, oferta olejków do płukania marki Georganics to aż 6 wyjątkowych wersji począwszy od czystego oleju kokosowego przez miętędrzewo herbaciane i mandarynkę, aż po mieszankę kokosa z węglem bambusowym.

Prawidłowa higiena jamy ustnej to nie tylko mycie zębów przy użyciu szczoteczki i pasty. Mam nadzieję, że udało mi się pokazać Wam, że temat jest o wiele bardziej złożony. Przestrzeganie 5 zasad, o których wspominam w tekście sprawią, że Wasza higiena jamy ustnej wejdzie na wyższy poziom. Może są wśród Was tacy, którzy wyżej wymienione reguły stosują już od dawna. Wierzę jednak, że ten tekst będzie również dla wielu z Was wskazówką, jak powinna wyglądać odpowiednia higiena jamy ustnej u dorosłych oraz u dzieci. A jak wygląda Wasza “zębowa” rutyna?

Dermokonsultantka

Edyta Majczak

Jak czytać INCI? Poradnik, dla początkujących

Zbierałam się do napisania tego artykułu od co najmniej kilku miesięcy, ale to dlatego, że zależało mi na tym, by to co chcę przekazać było spójne, wartościowe i naprawdę pomagało Wam na zakupach. Poprzez ten artykuł chciałabym przekonać Was, że czytanie etykiet, choć może wydawać się trochę skomplikowane, jest potrzebne i każdy może się tego nauczyć. Wystarczy zapamiętać kilka łacińskich nazw oraz opanować podstawowe zasady i kolejność umieszczania substancji, i już… Zresztą, poczytajcie!

Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe

 Dokładnie tak! Często jest tak, że spoglądacie na etykietę kosmetyku i w tym momencie kończy się przygoda z jej studiowaniem. Wszystko przez to, że poszczególne składniki zapisane są językiem INCI – o nim za chwilę. Uwierzcie mi jednak, że rozszyfrowanie tych zapisów wcale nie jest takie skomplikowane. Trening czyni mistrza, a internet w tym przypadku może być naszym sprzymierzeńcem, bowiem każdą z substancji możemy wpisać w wyszukiwarkę i już za chwilę mamy jej temat szczegółowy raport. Moja podpowiedź dla wszystkich, którzy chcieliby zacząć czytać etykiety? Zacząć je czytać!

INCI- dlaczego to takie ważne?

INCI to skrót od International Nomenclature of Cosmetic Ingredients, jest system, który ujednolica kwestię nazewnictwa składników kosmetycznych. Co to znaczy? To znaczy, że bez względu na to gdzie został wyprodukowany kosmetyk, jego skład nie może zostać zapisany w języku ojczystym producenta. Język INCI to łacina i język angielski. Po angielsku zostały zapisane związki chemiczne, natomiast w języku łacińskim substancje roślinne. System zobowiązuje producentów kosmetyków, aby skład znajdował się na każdym opakowaniu lub, jeśli jest ono za małe, na dołączonej ulotce.

Kolejność ma znaczenie!

W opisie kosmetyku, na samym początku znajdują się substancje, których jest procentowo najwięcej w produkcie i analogicznie na końcu, te których jest najmniej. W kosmetykach naturalnych, np. z reguły na samej górze jest woda lub olej, w dalszej kolejności oleje, masła, ekstrakty z roślin, soki z owoców, naturalne konserwanty, a na samym końcu olejki eteryczne użyte jako substancje zapachowe. Oczywiście wygląda to różnie w zależności od rodzaju i przeznaczenia kosmetyku. Zawartość procentowa poszczególnych substancji zwyczajowo nie jest podawana w składzie. Wszystkie substancje, których zawartość w produkcie stanowi mniej niż 1% są podawane w kolejności losowej.

Czy muszę iść na kurs łaciny?

Zdecydowanie nie! Jak już pisałam wyżej, w języku łacińskim podaje się wyłącznie nazwy substancji roślinnych, składniki chemiczne zostały zapisane po angielsku. Bardzo często można się również spotkać się z tłumaczeniem łacińskich nazw i zapisywaniem ich również w języku angielskim w nawiasach. Poza tym to tylko kwestia czasu, by przyswoić sobie poszczególne znaczenia. Szybko zaczniecie kojarzyć co to za substancja i do czego służy w produkcie. Im częściej próbujecie, tym więcej składników zapamiętujecie.

Systematyzowanie wiedzy

Kiedy znane nam są już nazwy substancji oraz wiemy do czego służą, możemy podzielić je na grupy. Ułatwi nam to, np. poszukiwanie produktów z naturalnymi zamiennikami substancji chemicznych. Niżej mój bardzo prosty podział na grupy substancji zawartych w składzie produktu wraz z przykładami.

  •     Substancje bazowe, np.

Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil

  •     składniki aktywne, np.

Hialuronic Acid, Aspalathus Linearis Leaf Extract (Rooibos), Epilobium Angustifolium Extract (Willowherb), Aesculus Hippocastanum Seed Extract

  •     substancje pomocnicze, czyli

substancje konserwujące,np. Phenoxyetanol, Methyl-, Ethyl-, Butyl-paraben, Sodium                           Benzoate, Potassium Sorbate

substancje zapachowe,np. Cinnamylalkohol, Citral, Eugenol, Geraniol, Citronellol,

barwniki, np. Ci 77288 (zieleń chromowa), Ci 77007 (ultramaryna), TiO2 (tlenek tytanu)

Ufaj (certyfikatom) i sprawdzaj!

Często pojawia się stwierdzenie, że jeśli produkt ma certyfikat, jego skład na pewno jest sprawdzony i bezpieczny. Moja odpowiedź? I tak, i nie… Produkty posiadające certyfikat naturalnie cieszą się większym zaufaniem klientów, głównie dlatego, że aby go zdobyć, muszą wypełnić określone kryteria – ktoś więc musiał już sprawdzić ich skład, niejako za nas. To, z czego większość konsumentów nie zdaje sobie sprawy, to jakie konkretnie są to kryteria – każda konkretna instytucja nadająca certyfikaty ustala je indywidualnie i szczegółowo rozpisuje co w składzie danego produktu może, a co nie może się pojawić. Warto też wiedzieć, że certyfikat nie musi wiązać się z większą zawartością składników organicznych. Czasem produkty naturalne, które nie są certyfikowane, mają ich w swoim składzie więcej niż te, które są.

Lekcja na dziś? To, że produkt ma certyfikat nie znaczy, że możemy zrezygnować z czytania składu, chyba że znamy zasady jego nadawania.

Mniej znaczy więcej?

Bardzo często pojawiają się argumenty, że im krótszy skład tym lepiej. Jeśli jesteśmy alergikami zdecydowanie tak, bo każdy składnik, nawet naturalny, może wywołać reakcję alergiczną. W tym przypadku rzeczywiście im mniej pozycji w składzie, tym lepiej. Mniejsze ryzyko, że trafimy na substancję, która może nas uczulać, łatwiej też (w razie czego) ustalić, jakiego składnika lepiej unikać na przyszłość. W przypadku kosmetyków konwencjonalnych, ta reguła również ma zastosowanie, bo dostarczamy skórze znacznie mniej składników chemicznych. Natomiast, jeśli bierzemy pod uwagę produkty naturalne i ekologiczne, to im więcej substancji aktywnych tym lepiej dla naszej skóry. Warto je wybierać tak, aby ich działanie było dopasowane do aktualnych potrzeb i kondycji skóry.

I to już cała “wiedza tajemna”. Mam nadzieję, że chociaż trochę ułatwi Wam ona robienie zakupów kosmetycznych, tak by były bardziej świadome. Pamiętajcie – najważniejsze jest, aby w ogóle zacząć czytać etykiety. Ważna jest kolejność składników, oraz żeby analizować nawet etykiety kosmetyków, które mają certyfikat, a jeśli nie cierpimy z powodu alergii, nie musimy szukać produktów z krótkim składem – w końcu chodzi o to, aby produkt był naturalny i nie zawierał substancji szkodliwych.

Jeśli chociaż trochę udało mi się Wam pomóc, jestem bardzo szczęśliwa. Piszcie w komentarzach co Wam sprawia największą trudność w czytaniu INCI, a może jest coś co pominęłam, lub coś co mogłoby ułatwić zapamiętanie nazw składników? Piszcie w komentarzach.

Beauty Coach

Edyta Majczak

BEZPIECZNE 9 MIESIĘCY, CZYLI PIELĘGNACJA WYMAGAJĄCEJ SKÓRY PRZYSZŁEJ MAMY

„Magiczne 9 miesięcy”, „Cudowny czas”, „Najpiękniejsze chwile”…, czytające to mamy obecne i przyszłe już na pewno zgadły, że mowa tu o ciąży. Każda kobieta znosi ją na swój wyjątkowy i bardzo szczególny sposób. Zmieniają się potrzeby, upodobania, często to co do tej pory się sprawdzało, musimy po prostu odstawiać, bo wywołuje zupełnie inną niż wówczas reakcję. Dotyczy to całego organizmu, nie wykluczając skóry. Warto się więc o nią zatroszczyć w wyjątkowy sposób i nie „polemizować” z nią na temat pielęgnacji. Czasami reakcje skóry mogą być dziwne i niecodzienne, ale cóż śledź z czekoladą, którego zjadłaś wczoraj na kolację też nie był standardem w Twoim odżywianiu. Skóra bowiem również ma swoje kaprysy i zachcianki…

Zmiany, zmiany…

Często podczas konsultacji, kobiety które dopiero co dowiedziały się, że są w stanie „błogosławionym”, pytają mnie jak zmieni się ich skóra, wygląd itd.? Odpowiedź zawsze jest trudna, bo nie ma co do tego prawidłowości. Jedna kobieta rozkwita, poprawia jej się cera, włosy, paznokcie, znikają wypryski, a u innej dzieje się wręcz odwrotnie. Często w ciąży pojawia się trądzik, skóra bardzo się uwrażliwia na wiele substancji, pojawiają się problemy z pigmentacją. Bywa tak, że kosmetyki, których używałaś dotychczas powodują podrażnienia lub alergię. Dzieje się tak w związku ze zmianami hormonalnymi zachodzącymi w Twoim organizmie. Za całą tę huśtawkę odpowiedzialny jest estrogen. Życzę oczywiście każdej przyszłej mamie, aby zmiany zachodzące w jej organizmie, były zmianami na lepsze. Jeśli jednak zdarzy się, że znajdziesz się w tej części, u której pojawiają się te mniej pozytywne objawy, nie przejmuj się. Po pierwsze i tak jesteś najpiękniejsza, a po drugie odpowiednio dopasowana pielęgnacja może naprawdę wiele zdziałać.

Wybieraj produkty hipoalergiczne, najlepiej naturalne i możliwie z jak najkrótszym składem. Jeśli Twoja cera się przesusza idealnie sprawdzą się olejki, np. ze słodkich migdałów, który będziesz mogła potem użyć do pielęgnacji maleństwa, z wiesiołka czy z ogórecznika. Możesz ich używać nawet przy bardzo wrażliwej skórze. Są one bogate w kwasy tłuszczowe, biochemicznie bardzo zbliżone do sebum, które wydziela Twoja skóra. Pomogą odbudować jej warstwę lipidową. Jeśli jednak skóra stała się mieszana bądź tłusta, warto do swojej pielęgnacji włączyć naturalne produkty przeciwzapalne, ściągające i zapobiegające wydzielaniu sebum, np. oczar, ekstrakt z zielonej herbaty. Zapomnij w okresie ciąży o stosowaniu kwasów oraz retinolu, skóra bowiem może zareagować przebarwieniami. Pamiętaj o chronię przeciwsłonecznej, im wyższa tym lepsza, najlepiej żeby filtry były mineralne, a nie chemiczne.

Przygotuj skórę na „rozciąganie”…

Kolejną kwestią, o której należy powiedzieć jest problem rozstępów w ciąży i pozbawienia jędrności skóry po porodzie. Na większości produktów zapobiegających ich powstawaniu, znajdziesz informację, żeby ich stosowanie zacząć mniej więcej od 3-4 miesiąca ciąży. Zgoda, jeśli wcześniej dbasz o swoją skórę, regularnie ją nawilżasz/ natłuszczasz. Uwierz lub nie, ale na piękną, jędrną skórę bez rozstępów, pracujesz jeszcze długo przed zajściem w ciążę. Dlatego właśnie warto złuszczać regularnie naskórek, stosować balsamy, kremy, olejki nawilżające i odżywcze. Produkty ujędrniające i zapobiegające rozstępom są istotnym, aczkolwiek dodatkiem do Twojej codziennej pielęgnacji. Warto jednak wybierać je mądrze i korzystać z tych naturalnych, które wspomogą skórę podczas rozciągania i nie będą zawierały składników szkodliwych dla Ciebie i dziecka. Na rynku jest wiele tego typu preparatów, np. marki Alphanova Sante, dostępne w wersji mleczka oraz kremu czy cała seria Love Boo przeznaczona do pielęgnacji skóry w tym magicznym okresie. Oprócz tego warto przez cały czas natłuszczać skórę, stosując olejki, np. te o których wspomniałam opisując pielęgnację twarzy. W ten sposób uszczelniasz i odbudowujesz warstwę lipidową skóry, uelastyczniasz ją i pomagasz jej zaadaptować się do nowej sytuacji.

Kolejną kwestią sporną, jest to czy masować brzuszek czy też nie. Pojawiają się bowiem opinie, że masaż może wywołać przedwczesne skurcze. Pisząc ten artykuł przeczytałam wiele opinii położnych, ginekologów oraz mam i głosy są podzielone, z lekką przewagą zwolenników masowania. Wszystko jednak zależy od tego jak rozwija się płód i warto skonsultować to z ginekologiem, aby to on potwierdził, czy nie ma przeciwwskazań. Faktem jest, że masowanie skóry poprawia mikrocyrkulację, dzięki czemu staje się ona bardziej elastyczna i odporna na rozciąganie.

O tym zapomnij na 9 miesięcy!

W ciąży wiele substancji może naprawdę bardzo zaszkodzić skórze, a czasami zaburzyć rozwój płodu. Eksperci z Unii Europejskiej opracowali, spis składników szkodliwych podczas ciąży. Oto niektóre z nich:

  •          witamina A i jej pochodne: retinol i retinoidy – powodują uszkodzenia płodu,
  •          tetracykliny zawarte w kosmetykach przeciwtrądzikowych – uszkadzają płód i działają toksycznie na czynność wątroby kobiety ciężarnej,
  •          kwas salicylowy i jego pochodne zawarte w peelingach, kosmetykach na trądzik, wyciągu z wierzby i olejku wintergreen – powodują wady wrodzone płodu, powikłania ciąży i zaburzenia krzepliwości krwi u noworodka,
  •          triklosan zawarty w mydłach przeciwbakteryjnych i niektórych żelach pod prysznic – ma działanie rakotwórcze,
  •          olejek rozmarynowy stanowiący substancję zapachową niektórych kosmetyków – po podaniu doustnym ma działanie poronne, wykazuje też właściwości rakotwórcze,
  •          olejek bergamotowy stanowiący substancję zapachową niektórych kosmetyków – nasila występowanie plam pigmentacyjnych, ma działanie fototoksyczne,
  •          olej sojowy i wyciągi z soi- mają działanie estrogenne
  •          kwasy owocowe AHA w dużym stężeniu zawarte w kremach do twarzy i peelingach złuszczających naskórek – sprzyjają występowaniu podrażnień skóry i przebarwień,
  •          fluor zawarty w płynach do płukania jamy ustnej – ma działanie toksyczne dla płodu.

Pamiętaj, aby uważnie czytać składy produktów i wyeliminować ze swojej pielęgnacji te zawierające wyżej wymienione.

3, 2, 1! Rozwiązanie…

Dziewięć miesięcy za Tobą, Twoje maleństwo jest przy Tobie, jesteś dumną mamą i myślisz, że nic Ci do szczęścia więcej nie potrzeba. A produkty dla Malucha już wybrałaś? Jeśli nie koniecznie Nas odwiedzaj, bo za jakiś czas pojawi się artykuł dotyczący pielęgnacji Twojego niemowlaka. Postaram się rozwiać Twoje wątpliwości, dotyczące produktów przeznaczonych do jego delikatnej skóry. Pozostańmy w kontakcie J

Jeśli masz pytania, porady dla innych mam na temat produktów lub metod pielęgnacji, które sprawdziły się u Ciebie, koniecznie napisz o nich w komentarzu. Daj znać również jeśli nie zgadzasz się z czymś co zostało napisane w powyższym artykule, jesteśmy po to, aby dyskutować.

Beauty Coach

Edyta Majczak

Jesienne SOS dla Twojej skóry

Rok to pewna całość, pełnia, etap, który dzielimy na mniejsze jednostki czasu, dzięki czemu łatwiej nam realizować swoje plany i osiągać cele. Cztery pory roku,  dwanaście miesięcy, trzysta sześćdziesiąt pięć dni (chyba, że rok jest przestępny)…  A gdyby tak pomyśleć o swojej pielęgnacji w kontekście zmieniających się pór roku? Zmieniasz ubranie zgodnie z tym jaka aura panuje na zewnątrz, więc dlaczego nie zmienić swojego kremu? Twoja skóra ma inne potrzeby zarówno wiosną, latem, jesienią jak i zimą. Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie kosmetyki musisz wyrzucić i zamienić na nowe kiedy tylko na  kartce w kalendarzu pojawi się magiczna data zwiastująca rozpoczęcie nowej pory roku. Chodzi tu o małe kroki, bo skóra zwykle lepiej znosi zmiany wprowadzane powoli niż rewolucję i eliminację wszystkiego co sprawdzało się dotychczas.

Zapraszam Cię na cykl opowieści o tym jak radzić sobie ze zmianami, które przechodzi Twoja cera w poszczególnych okresach roku.  Dowiesz się jakie produkty dodać, a jakie wyeliminować ze swojej pielęgnacji, na jakie zabiegi warto się w tym czasie zdecydować, aby pomóc jej zaadaptować się do nowych warunków atmosferycznych. Oto pierwsza z czterech, część poradnika.

Jesienna pielęgnacja, ratujmy co się da…

Zaczynamy nietypowo, bo od jesieni. To pora kiedy po lecie, słońcu, opalaniu przypominają Ci piegi na nosie oraz przebarwienia na skórze, jeśli masz tendencję do zmian pigmentacyjnych. To również czas kiedy, np., posiadaczki cer trądzikowych przeżywają bardzo często „wysyp” niedoskonałości. Na dworze coraz chłodniej, w domu włączasz ogrzewanie, a Twoja sucha skóra staje się ściągnięta i podrażniona. Właśnie nadszedł odpowiedni czas na regenerację i odżywianie oraz zabiegi mające na celu zlikwidowanie zmian pigmentacyjnych. Krótko mówiąc, ratujemy co się da! Sprawdzą się w tym okresie kosmetyki o bogatszych formułach niż stosowałaś latem. Postaraj się nakładać częściej maseczki, pomyśl o zastosowaniu regenerującego serum pod krem, spróbuj wykonać relaksujący masaż twarzy przy pomocy naturalnego olejku. Niżej szczegółowo opisałam kilka pielęgnacyjnych kroków, które warto podjąć jesienią.

Eksfoliacja

Twoja pielęgnacja o każdej porze roku powinna opierać się na 3 podstawowych krokach: złuszczaniu, oczyszczaniu i nawilżaniu. Jednak jesienią bardzo ważne jest, abyś przyłożyła się szczególnie do pierwszego punktu. Potrzebujesz wyrównać koloryt cery, wygładzić jej nierównomierną strukturę oraz sprawić, aby składniki aktywne z kosmetyków pielęgnacyjnych lepiej się wchłaniały. Peeling możesz wykonywać z częstotliwością zależną od rodzaju skóry i jej potrzeb (1-2 razy w tygodniu). Do normalnej, mieszanej i  tłustej cery wybieraj produkty z drobinkami, np. zmielonymi pestkami owoców czy cukrem. Do suchej, alergicznej, naczynkowej i wrażliwej zastosuj peeling enzymatyczny, który rozpuszcza martwy naskórek dzięki wyciągom z owoców bogatych w enzymy, np. papaja, ananas.

Nawilżanie

Pamiętaj, że odpowiednio nawilżona skóra dużo dłużej zachowuje młody  i piękny wygląd. Nawilżać należy każdą cerę. Mimo, że bardzo często słyszysz opinie, że skóra trądzikowa czy tłusta nie wymaga nawilżania. Można je włożyć między bajki i… przystąpić do nawilżania.  Woda jest bowiem w Twoim organizmie, składnikiem dzięki któremu mogą zachodzić procesy niezbędne do jego prawidłowego działania. Kiedy przebywasz w ogrzewanych pomieszczeniach, gdzie powietrze jest bardzo suche, Twoja skóra traci tę wodę. Chcąc podnieść poziom nawilżenia swojej skóry powinnaś pić dużo wody, a do pielęgnacji poszukiwać w kosmetykach kwasu hialuronowego.  Jest to  naturalna substancja, która występuje w Twoim organizmie jednak z wiekiem jest jej coraz mniej.  Ma on właściwość wiązania wody w skórze, dzięki czemu zapobiega jej utracie. Innym skutecznym nawilżaczem jest aloes. Bardzo popularne stają się kosmetyki, w których woda została zastąpiona sokiem aloesowym, który jak dowodzą badania, nawilża dużo lepiej, a do tego zawiera niezbędne minerały i witaminy. Łagodzi podrażnienia, wspomaga gojenie ran oraz stanów zapalnych.

Regeneracja i odżywianie

Po lecie Twoja skóra potrzebuje regeneracji i odbudowy warstwy hydrolipidowej, która została naruszona, np. podczas ekspozycji słonecznych. Niezbędne okazują się tutaj nienasycone kwasy tłuszczowe omega 3, 6 i 9, które usprawniają metabolizm skóry oraz zapobiegają utracie wody. Wzmacniają warstwę hydrolipidową, chronią przed promieniowaniem UVB oraz sprawiają, że jest mniej podatna na pojawianie się problemów takich jak łuszczyce, egzemy, nadreaktywność itd. Do pielęgnacji cery w okresie jesiennym zastosuj olejki  i masła nierafinowane, tłoczone na zimno oraz kosmetyki z ich dodatkami. W zależności od rodzaju skóry wybierz olejek dla siebie:

*sucha: arganowy, migdałowy, kokosowy, z dzikiej róży, z baobabu itd.

*mieszana/ tłusta: tamanu, konopny, jojoba, perilla itd.

Rozjaśnianie

Piegi wyglądają uroczo, dziewczęco, pojawiają się kiedy pierwsze promyki słońca musną czubek Twojego nosa i równie szybko znikają kiedy tylko aura na zewnątrz się zmienia. Problem stanowią przebarwienia, które nie znikną samoistnie. Zaliczamy do nich te powstałe przez zmiany hormonalne, eksponowanie twarzy na słońce bez odpowiedniej ochrony, nieumiejętne stosowanie produktów z retinolem czy kwasami AHA i BHAPrzebarwienia powstają kiedy działanie Twoich melanocytów zostaje zaburzone. Komórki te odpowiadają za równomierne rozłożenie melaniny- barwnika skóry. Ich funkcjonowanie mogą zaburzać różne czynniki, m.in. promieniowanie ultrafioletowe czy  leki hormonalne. Substancją, która pomaga rozjaśniać plamy pigmentacyjne jest bardzo kontrowersyjny ostatnimi czasy- śluz ślimaka. Wykazuje on silne działanie regenerujące i wspomaga procesy odnowy naskórka.  Innym surowcem, który może być pewnym zaskoczeniem jeśli chodzi o zwalczanie przebarwień jest ekstrakt ze stokrotki. W tym małym białym kwiatku drzemie olbrzymi potencjał. Okazuje się, że enzymy w nim zawarte pobudzają proces melanogenezy w Twojej skórze i wspomagają równomierne rozkładanie barwnika w naskórku.

Temat przebarwień i sposobów na radzenie sobie z nimi jest bardzo złożony i dlatego temu zagadnieniu poświęcony będzie oddzielny artykuł, który pojawi się już niebawem.

Podsumowanie

Jesień to wyzwanie pielęgnacyjne dla Ciebie i Twojej skóry. Ustalenie odpowiedniej  rutyny oraz zastosowanie się do przynajmniej kilku z wyżej wymienionych wskazówek przyniesie efekt, który szybko zauważysz na swojej cerze. Pamiętaj o odpowiednim oczyszczaniu, złuszczaniu i nawilżaniu. Regeneruj i odżywiaj, aby uszczelnić warstwę hydrolipidową. Wprowadź do pielęgnacji kosmetyki bogate w naturalne, wysokiej jakości oleje oraz substancje poprawiające nawilżenie naskórka. Jeśli masz tendencję do postawania zmian pigmentacyjnych, to najlepszy moment na ich rozjaśnienie. Pamiętaj, aby Twoja pielęgnacja opierała się na naturalnych substancjach, bogatych w składniki odżywcze, mikroelementy i witaminy, których Twoja skóra szczególnie teraz bardzo potrzebuje. I najważniejsze… uśmiechnij się do siebie, bo przecież niedługo znów zaświeci słońce, a Ty jak zwykle wyglądasz bosko!

Beauty Coach

Edyta Majczak