eco&more

Minerał dobry na wszystko?

Wiek XXI to okres wzrostu świadomości konsumentów zarówno jeśli chodzi o używanie naturalnych produktów do pielęgnacji, wybieranie ekologicznego pożywienia, a coraz częściej również świadomego działania w różnego typu organizacjach ekologicznych. Coraz częściej uważamy na to co stosujemy podczas codziennych czynności pielęgnacyjnych, chcąc uniknąć obciążania naszej skóry niepotrzebną chemią. Pośród wielu kosmetyków, którymi możemy zastąpić kosmetyki konwencjonalne, a które dała nam natura jest pewien minerał, który nieźle namieszał na rynku produktów naturalnych, a wśród jego zastosowania pojawiło się mnóstwo kontrowersji. Mowa oczywiście o dwunastowodnym siarczanie glinowo- potasowym, bardziej znanym pod nazwą- ałun.

Jego historia sięga zamierzchłych czasów, bowiem znali i używali go już Starożytni, a pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 2 tysiąclecia p.n.e.. Nazwa ałun wywodzi się od greckiego alum, czyli cierpki. Przez wieki używany był do bardzo różnych celów. W Starożytności oprócz zastosowania w farbiarstwie, używano go do wyprawiania skór, impregnacji drewna. Średniowieczni dostrzegli jego zastosowanie przy sporządzaniu kosmetyków i leków. Początkowo używając ałunu ludzie nie zastanawiali się czym tak naprawdę on jest, dopiero przełom XVIII i XIX wieku przyniósł odkrycie, iż ałun jest solą glinu.

Chemicznie ałun to siarczan glinowo- potasowy, pozyskiwany z kryształu formującego się w wyniku wietrzenia skał granitowych w ciepłym wilgotnym klimacie. Jest rozpuszczalny w ciepłej wodzie i bezwonny. Zalecane stężenie w produktach to 3- 10%. W związku z tym, że wykazuje działanie silnie zakwaszające, użycie większej ilości znacznie obniża pH kosmetyku. Chociaż ałun jest solą glinu, w przeciwieństwie do innych jego związków, np. chlorku glinu (Aluminum chloride), chlorowodorku glinu (Aluminum chlorohydrate) i innych, nie ma zdolności przenikania przez ściany gruczołów, przez co zostaje na powierzchni. Dzięki temu nie zatyka ujść gruczołów i pozwala im pracować w ich naturalnym rytmie.

Wymienione wcześniej związki glinu natomiast działają jak „korek” i fizycznie blokują gruczoły potowe, aby pot nie wydostał się na powierzchnię ciała. Gromadzą się one w komórkach naszego organizmu (zwykle pod pachami) i kumulują się przez wiele lat, gdyż okazuje się, że podczas codziennego prysznica nie jesteśmy w stanie ich zmyć, nawet przy używając środków myjących. Jednak, aby uniknąć przykrego zapachu i nieestetycznych śladów na ubraniu, decydujemy się na ich używanie. Czy jednak naprawdę warto przedkładać estetykę nad własne zdrowie? Badania bowiem wykazują, iż aluminium zawarte w produktach o działaniu antyperspiracyjnym może uszkadzać DNA, powodować raka piersi, szczególnie w okolicach pach. Eksperci dostrzegają także związek stosowania antyperspirantów w sprayu z większą podatnością na chorobę Alzheimera.

Ałun jest przedstawiany jako zdrowsza alternatywa dla popularnych antyperspirantów, jednak jego działanie nie pokrywa się z funkcjami wspomnianych.

Zadaniem kulki, sztyftu czy sprayu antyperspiracyjnego jest zahamowanie pocenia poprzez zatkanie gruczołów. Funkcja ałunu jest zgoła inna, ma on poprzez swoje działanie antybakteryjne nie dopuścić do proliferacji bakterii występujących w pocie, przez co niwelować jego przykry zapach. Trzeba bowiem pamiętać, że z potem człowiek wydziela toksyny, a samo pocenie jest naturalną czynnością termoregulacyjną. Warto zwrócić również uwagę jak wiele zastosowań ma ałun ze względu na swoje antyseptyczne i ściągające działanie. Można używać go na skaleczenia, otarcia, ukąszenia owadów, stany zapalne, afty i wiele innych.

Kosmetyki zawierające ałun mogą przybierać różne formy. Na polskim rynku znajdziemy go zarówno w jego pierwotnej formie, czyli w postaci minerału jak i w postaci proszku dodawanego do dezodorantów o płynnej konsystencji. Wobec tego, który kosmetyk wybrać? Kwestia wyboru jest tutaj bardzo indywidualną sprawą, zależy to bowiem od naszych upodobań, często od tego do jakiej formy jesteśmy przyzwyczajeni. Zarówno postać stała jak i płynna dezodorantów ałunowych mają swoje plusy i minusy. Pierwsza jest bardziej kłopotliwa, gdyż przed i po każdym użyciu trzeba go przemyć wodą, aby nie pozostawiać na jego powierzchni bakterii, jednak jest to produkt bez żadnych dodatków. W płynnych dezodorantach natomiast sam ałun stanowi dodatek. Jednak dzięki ich formie można wzbogacić je chociażby o naturalne olejki eteryczne, dzięki którym kosmetyk oprócz działania antybakteryjnego będzie zostawiał przyjemny zapach.

Coraz większa grupa konsumentów, którzy decydują się na używanie dezodorantów ałunowych wybiera właśnie te w kulce z naturalnymi dodatkami zapachowymi. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów coraz więcej ekologicznych marek kosmetycznych decyduje się na ich produkcję właśnie w takiej formie: kulek wzbogaconych, np. o ekologiczne składniki nawilżające czy olejki eteryczne. Wśród nich pojawiła się nowa na polskim rynku francuska marka Biopha Nature z linią dozodorantów z ałunem i naturalnymi dodatkami zapachowymi. Produkty posiadają certyfikat EcoCert. Na etykiecie dodatkowo znajdziemy informację, iż 99% składników użytych do ich produkcji jest pochodzenia naturalnego, natomiast 20% pochodzi z gospodarstw ekologicznych. Wszystkie zawierają sok aloesowy pochodzący z upraw ekologicznych, działający nawilżająco i minimalizująco podrażnienia i co ważne nie zawierają alkoholu.

Wśród gamy zapachowej, coś dla siebie znajdą nawet ci najbardziej wymagający, bowiem możemy wybierać z spośród trzeech nut zapachowych. Zwolennikom owocowych zapachów proponujemy dodatek granatu. Wśród produktów znajdziemy również odpowiedni dla skóry wrażliwej o zapachu lnu oraz coś specjalnie dla panów o męskim, mocno sosnowym zapachu. Aplikację takich dezodorantów można powtarzać również w ciągu dnia, o dowolnych porach, kiedy poczujemy potrzebę odświeżenia.

Biorąc pod uwagę wszystko kwestie omówione powyżej, dezodoranty ałunowe nie są idealnym rozwiązaniem problemu potliwości. Nie są remedium na wszystkie problemy i dyskomfort z tym związany, są jednak bezpieczniejszą alternatywą. Stanowią kolejny krok w stronę eliminacji szkodliwych substancji chemicznych z naszego organizmu. Warto sięgnąć po nie jeśli chcemy odstawić syntetyczne antyperspiranty zawierające aluminium, parabeny, sztuczne aromaty itd. pod ciężarem których uginają się sklepowe półki. Nasz organizm na pewno będzie nam wdzięczny jeśli przestaniemy zatykać ujścia gruczołów potowych, a tym samym pozwolimy mu na swobodny proces termoregulacji. Czasami dokonując małych zmian w naszej codziennej pielęgnacji możemy uniknąć poważnych problemów na przyszłość. Łatwiej decyzję o zmianie podjąć kiedy wiemy, że zyski z niej płynące znacznie przewyższą koszty.

Wobec tego, czy wybraliście już swój dezodorant ałunowy?

Dermokonsultantka, Edyta Majczak

Możliwość komentowania jest wyłączona.